Weekend na skoczni #18 – Ryoyu znowu najsilniejszy, słabość polskich juniorów

Tomasz Pilch

Po blisko dwóch tygodniach przerwy od Pucharu Świata skoki narciarskie wróciły w pełnym wydaniu. Nie zatrzymuje się Ryoyu Kobayashi, który wygrał niedzielny konkurs, wyrównując rekord skoczni – 144 m! W świetnej formie znajduje się również Piotr Żyła.

W miniony weekend rozegrano aż 10 konkursów międzynarodowych w skokach narciarskich. Najważniejsze zawody odbyły się w szwajcarskim Engelbergu. Na Gross-Titlis-Schanze rywalizowali mężczyźni w ramach Pucharu Świata. Kolejne zawody Pucharu Kontynentalnego rozegrano w Kuusamo. Najlepsze skoczkinie udały się do francuskiego Permanon. Kobiety i mężczyźni skakali także w Notodden. W Norwegii zainaugurowano zimowe edycje Pucharu Kontynentalnego pań i FIS Cup panów.

W najlepszych humorach ze Szwajcarii wyjeżdżają Ryoyu Kobayashi, Piotr Żyła oraz Karl Geiger. 22-letni Japończyk imponuje formą od inauguracyjnych zawodów w Wiśle. W sobotnich zawodach po raz pierwszy uplasował się poza podium, ale już w niedzielę zrehabilitował się i zwyciężył, wyrównując przy tym rekord skoczni Domena Prevca sprzed dwóch lat. Piotr Żyła również potwierdza znakomitą dyspozycję. W Engelbergu dwukrotnie zajął 2. miejsce. W tym sezonie Wiślanin aż 5 razy kończył zawody na podium, a w dwóch pozostałych plasował się w czołowej szóstce. Na pochwałę zasługuje także Karl Geiger. Niemiec po raz pierwszy w karierze wygrał zawody Pucharu Świata. Dla 25-latka jest to nagroda za stabilną formę na początku sezonu. Do tej pory ani razu nie ukończył zawodów poza czołową dziesiątką.

W sobotę pierwszy raz w karierze na podium uplasował się Daniel Huber. Austriak w niedzielnym konkursie się nie pojawił, ponieważ oddał słabą próbę w serii kwalifikacyjnej. Ogromny postęp w porównaniu z ubiegłymi latami zanotował Naoki Nakamura. Japończyk w Engelbergu zajął rekordowe 14. miejsce, a obecny sezon już jest najlepszym w historii.

Z dobrej strony zaprezentowali się także doświadczeni skoczkowie, którzy w pierwszych konkursach nie imponowali formą: Simon Ammann, Noriaki Kasai oraz Michael Hayboeck. Austriak, w sobotnim konkursie uplasował się na 10. miejscu. Kilka lat temu taki wynik nie byłby niespodzianką, ale w tym sezonie, przed szwajcarskimi zawodami, Hayboeck ani razu nie zdołał zakwalifikować się do drugiej serii. W podobnej sytuacji byli Simon Ammann i Noriaki Kasai, którzy na pierwsze punkty Pucharu Świata musieli czekać aż do niedzieli. Ostatecznie Szwajcar był 29., a Japończyk 30. W Engelbergu do rywalizacji z najlepszymi powrócił Peter Prevc. Słoweniec w niedzielnym konkursie uplasował się na 16. miejscu i był najlepszym ze Słoweńców.

W wietrznej Ruce rozegrano dwa konkursy Pucharu Kontynentalnego. Niestety aura była bardzo niekorzystna i udało się rozegrać tylko po jednej serii w sobotę i w niedzielę. W obu rywalizacjach najlepszy był Norweg Robin Pedersen. 22-latek osiągnął w Finlandii życiowy sukces. Być może w tym sezonie zobaczymy go w Pucharze Świata. Wysoką formę utrzymał Aleksander Zniszczoł. Reprezentant kadry B w Ruce był 2. i 9., co pozwoliło na zdobycie siódmego miejsca startowego na Turniej Czterech Skoczni dla Polski.

Zobacz też: Wywiad z Aleksandrem Zniszczołem 

Po czterech latach nieobecności, w czołówce COC znalazł się Andrzej Stękała. 4. miejsce w sobotnim konkursie to wynik dobrych warunków wietrznych przy skoku Stękały, gdyż w niedzielę zawody zakończył na odległej, 25. pozycji. Estończyk Artti Aigro ponownie spisał się znakomicie na Rukatunturi. Po 19. miejscu w Pucharze Świata tym razem zajął 5. i 7. lokaty w Pucharze Kontynentalnym. W Kuusamo po raz pierwszy punkty COC zdobyli 16-letni David Haagen oraz 17-letni Arttu Pohjola. W przypadku Fina można mówić o ogromnej pomocy wiatru. Z kolei Austriak, zaprezentował równą dyspozycję w obu konkursach. Sukces jest duży, ponieważ punkty Pucharu Kontynentalnego to warunek konieczny, aby wystartować w rywalizacji z najlepszymi skoczkami.

Sezon 2018/2019 wśród pań zdecydowanie najlepiej rozpoczęła Katharina Althaus. Niemka w Premanon wygrała oba konkursy, a wcześniej wygrała także rywalizację na dużej skoczni w Lillehammer. Czy ktoś będzie w stanie zatrzymać rozpędzoną Althaus? W klasyfikacji generalnej najbliżej są Maren Lundby i Liidia Iakovleva, ale tuż za podium plasuje się Sara Takanshi. Prawdopodobnie te cztery zawodniczki będą prowadzić tegoroczne rozgrywki o Kryształową Kulę. We Francji rywalizowały również Polki. Jedynie Kinga Rajda zdołała zakwalifikować się do sobotniego konkursu. 34. miejsce to dla Polki druga najwyższa lokata w historii startów w PŚ. W dyspozycji polskich skoczkiń widać postępy, jednak oczekiwania kibiców są wyższe. Trzymamy kciuki za systematyczne punktowanie Polek w Pucharze Świata.

Kto minionego weekendu nie zaliczy do udanych? Z pewnością największymi pechowcami są Richard Freitag, Thomas Hofer i Gianina Ernst. Cała trójka zakończyła weekend przedwcześnie z powodu kłopotów zdrowotnych związanych z upadkami. Freitag upadł dwa tygodnie temu w Niżnym Tagile, jednak nadal odczuwa bóle w biodrze. W sobotnim konkursie był 31., a z udziału w niedzielnych zrezygnował. Thomas Hofer stał się ofiarą silnego wiatru w Kuusamo. Silny podmuch spowodował, że Austriak zaliczył upadek przed 60. metrem. Hofer niedzielne zawody oglądał z trybun, co może świadczyć o braku bardziej poważnych dolegliwości po sobotnim niepowodzeniu. W weekend upadła również Gianina Ernst. Na skoczni w Notodden Niemka osiągnęła punkt rozmiaru skoczni (97 m), ale przy lądowaniu straciła panowanie nad nartami i uderzyła o zeskok. Ernst nie pojawiła się na starcie drugiej serii, a także zrezygnowała z udziału w niedzielnych zawodach.

Poniżej oczekiwań na konkursach w Engelbergu zaprezentowali się gospodarze. W obu rywalizacjach pojawiło się po 4 szwajcarskich zawodników, jednak w drugiej serii zameldowali się tylko Kilian Peier (w sobotę) i Simon Ammann (w niedzielę). Obaj nie odgrywali pierwszoplanowych ról w zawodach. Weekend w Engelbergu źle wspominać będzie również Severin Freund. Jeden z najbardziej utytułowanych niemieckich skoczków zakończył rywalizację w Szwajcarii na 47. i 50. miejscu. Kilka tygodni temu Niemiec mówił, że po powrocie chciałby walczyć o najwyższe laury, bo nie satysfakcjonują go pojedynki o awans do drugiej serii. W tym momencie z pewnością potrzebuje solidnego treningu i ogromnej dawki motywacji, aby dalej rywalizować w Pucharze Świata.

Cięzkie chwile przeżywają najmłodsi członkowie polskiej kadry B: Tomasz Pilch oraz Bartosz Czyż. Pilch w tym sezonie nie zdobył jeszcze punktów do klasyfikacji Pucharu Kontynentalnego. W jeszcze gorszej dyspozycji jest Czyż, który nie dostał powołania do kadry na Puchar Kontynentalny, a w miniony weekend rozpoczął sezon rywalizacją w FIS Cup. W Notodden dwukrotnie plasował się poza czołową trzydziestką. Słabe rezultaty mogą być spowodowane rozwojem fizycznym nastolatków. Prawdopodobnie na poprawę wyników osiąganych przez dwóch najbardziej utalentowanych polskich juniorów przyjdzie nam jeszcze poczekać. Słabo zaprezentowała się kadra “trzecioligowców” w Notodden. Spośród 10 zawodników, których powołał na konkursy w Norwegii trener Wojciech Topór, tylko 2 zdołało zdobyć punkty. Część z nich zaliczyła występy gorsze od skoczków z Ukrainy i Kazachstanu.

W najbliższym czasie odbędą się konkursy Pucharu FIS w Park City. W Stanach Zjednoczonych rywalizacja odbędzie się w środę i czwartek, w godzinach nocnych czasu polskiego. Polscy zawodnicy tradycyjnie w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia zmierzą się w Mistrzostwach Polski. Tym razem areną zmagań będzie Wielka Krokiew w Zakopanem.

Weekend na skoczni to cykl podsumowań wydarzeń ze świata skoków narciarskich. Ukazuje się co tydzień na portalu Skijumper. Wszystkie informacje przekazywane w tekstach są indywidualnymi przemyśleniami autora.
fot. Anna Nagel || www.skijumper.pl