Weekend na skoczni #28 – Niezwykłe Seefeld

W miniony weekend odbyły się niezwykłe zawody w Seefeld. Mistrzostwo Świata na skoczni normalnej wywalczył Dawid Kubacki, jednak całe zmagania obfitowały w wydarzenia, które nie mieszczą się w granicach sportowej rywalizacji. Tymczasem Międzynarodowa Federacja Narciarska ogłosiła, że Mistrzostwa Świata w Austrii można uznać za sukces.

Konkurs na skoczni normalnej był ostatnią możliwością do zdobycia medalu w konkursie indywidualnym na Mistrzostwach Świata w Austrii. Piątkowe zawody odbywały się w bardzo zmiennych warunkach. Po pierwszej serii w czołówce znajdowali się Ziga Jelar (3. miejsce), Filip Sakala (6. miejsce) czy Casey Larson (13. miejsce). W trzeciej dziesiątce plasowali się główni faworyci do medali np. Markus Eisenbichler (25. pozycja) oraz Dawid Kubacki (27. pozycja). Niektórzy zostali całkowicie pozbawieni walki o wysokie lokaty (Johann Andre Forfang, Jewgienij Klimow i Piotr Żyła), ponieważ nie zdołali awansować do drugiej serii. Jak do tego doszło?

Konkurs zaczął się z 9. platformy startowej i podmuchów wiatru pod narty skoczków. Pierwsza piątka skorzystała na tym bardzo, bo wszyscy oddali skoki w okolicach 90 metrów. Jak się później okazało, wystarczyło to do awansu do drugiej serii zmagań. Gdy wiatr zaczął przeszkadzać skoczkom, organizatorzy zdecydowali się podnieść rozbieg najpierw o dwie, a następnie o trzy i ostatecznie o cztery bramki w górę. Zawodnicy, którzy rozpoczynali najazd z 13. belki, na starcie tracili 18,2 pkt. Dodatkowo, wiatr wiał w plecy skoczków i odległości przez nich uzyskiwane były dalekie od punktu konstrukcyjnego Toni-Seelos-Schanze (99 m). Jedynie Ryoyu Kobayashi i Karl Geiger zdołali przekroczyć punkt K na skoczni w Seefeld i po pierwszej serii zajmowali dwie czołowe lokaty.

Zobacz też: Podsumowanie konkursu na skoczni dużej w Innsbrucku

W drugiej części konkursu szczęście również sprzyjało zawodnikom skaczącym na początku. Wówczas, skocznia była dobrze przygotowana, a padający mokry śnieg nie powodował problemów w torach najazdowych. Dawid Kubacki lądował na 104,5 m, a Kamil Stoch 101,5 m. Były to skoki dobre, ale wszyscy byli pewni, że straty do liderów konkursu nie da się odrobić. Wtedy z pomocą Polakom przyszły wzmagające się opady oraz organizatorzy. Starając się szybko rozegrać drugą serię zawodów, nie zwracali uwagi na zbierającą się wodę w torach najazdowych. Wszyscy zawodnicy oddawali drugi skok z 16. platformy startowej, ale różnice w prędkości najazdowej pomiędzy pierwszymi a ostatnimi skoczkami wynosiły niemal 3 km/h! Skaczący jako ostatni Ryoyu Kobayashi uzyskał na progu 86,7 km/h, a Kubacki osiągnął prędkość 89,4 km/h. Dla porównania, skaczący w pierwszej serii z 9. belki, Luca Egloff osiągnął próg skoczni z prędkością 86,4 km/h.

Ostatecznie konkurs wygrał Dawid Kubacki. Przyznać należy, że Kubacki był w niesamowitej formie, gdyż w treningach zawsze znajdował się w czołowej trójce. Jednak brak przerw w celu przeczyszczenia torów po opadach wydatnie pomógł Polakowi w zdobyciu złota. Srebrny medal wywalczył Kamil Stoch, a podium uzupełnił Stefan Kraft. Jest to pierwszy konkurs Mistrzostw Świata w historii, kiedy dwóch polskich skoczków zajmuje dwie najwyższe pozycje. Co więcej, nigdy wcześniej w zawodach na najwyższym światowym poziomie, żaden skoczek nie wygrał zawodów, zajmując po pierwszej serii 27. miejsce. Stefan Hula zakończył zawody na 12. miejscu.

W sobotę w Seefeld po raz pierwszy w historii Mistrzostw Świata odbył się konkurs mieszany z udziałem polskiej reprezentacji. Do rywalizacji przystąpili Kinga Rajda, Dawid Kubacki, Kamila Karpiel i Kamil Stoch. Celem na debiutanckie zawody było osiągnięcie awansu do drugiej serii, czyli uplasowanie się w czołowej ósemce w stawce trzynastu drużyn. Niespodziewanie po pierwszej części Polacy zajmowali 3. miejsce. Niestety, w drugiej serii nie zdołali osiągnąć poziomu rywali i ostatecznie uplasowali się na 6. pozycji. Konkurs wygrali Niemcy przed Austrią i Norwegią.

Apetyty polskich kibiców po pierwszej serii były bardzo duże. Wysokie miejsce po pierwszej serii Reprezentacja Polski mogła zawdzięczać Dawidowi Kubackiemu, który pobił rekord skoczni (112 m) i Kamilowi Stochowi. Skoczkinie spisały się dobrze, jednak straciły kilka punktów do najlepszych zawodniczek. W drugiej części polscy skoczkowie również oddali świetne skoki, jednak rywale poprawili się i nie udało się wyprzedzić Słowenii i Japonii.

Zawodnicy, którzy nie startowali w Mistrzostwach Świata rywalizowali w weekend w norweskiej Renie. Na skoczni Renabakkene równych sobie nie miał Marius Lindvik. Reprezentant gospodarzy wygrał oba konkursy. Ogromną niespodzianką było zajęcie drugiego miejsca w niedzielnych zawodach przez Fredrika Villumstada. 20-latek od kilku tygodni znajduje się w znakomitej formie i z konkursu na konkurs poprawia swoje życiowe osiągnięcia. Podium w zawodach COC powinno być przepustką do debiutu w Pucharze Świata. Na podium w Renie stanęli również Clemens Aigner, Robin Pedersen oraz Martin Hamann.

Klasyfikacja generalna COC po 26/30 konkursach

Wyjazdu do Norwegii do udanych nie może zaliczyć Maciej Kot. Reprezentant polskiej kadry narodowej, który starty w COC traktuje jako pomoc w obudowaniu formy, zajął 9. i 39. miejsce. Szczególnie brak udziału w drugiej serii w stawce 45 zawodników musiał być ogromnym ciosem dla drużynowego mistrza świata z 2017 roku. W Renie najlepiej z Polaków zaprezentował się Aleksander Zniszczoł. 25-latek plasował się w Norwegii na 8. i 12. pozycji. Zniszczoł wydaje się być naturalnym kandydatem do zastąpienia Macieja Kota podczas turnieju RAW Air, jednak decyzja Polskiego Związku Narciarskiego nie jest jeszcze znana.

W kolejny weekend rozpoczynamy cykl RAW Air. W tym sezonie odbędzie się jego trzecia edycja. Na skoczniach w Oslo, Lillehammer oraz Trondheim po raz pierwszy w historii zaprezentują się również panie. Polski Związek Narciarski ogłosił, że Kinga Rajda i Kamila Karpiel także pojadą do Norwegii. Skład mężczyzn zostanie ogłoszony prawdopodobnie w ciągu najbliższych godzin.

Weekend na skoczni to cykl podsumowań wydarzeń ze świata skoków narciarskich. Ukazuje się co tydzień na portalu Skijumper. Wszystkie informacje przekazywane w tekstach są indywidualnymi przemyśleniami autora.