Weekend na skoczni #40 – 6 skoczków z rekordem życiowym w wietrznej Wiśle

Robin Pedersen

W Wiśle odbyły się pierwsze zawody Pucharu Świata. Na skoczni im. Adama Małysza rywalizowano indywidualnie oraz w drużynie. Zwycięzcami okazali się Austriacy i Daniel Andre Tande. Polacy również mieli powody do radości.

W Beskidach przez cały weekend panowały zmienne warunki wietrzne. Wyniki konkursu indywidualnego odbiegały od rezultatów, które skoczkowie osiągali w serii kwalifikacyjnej i konkursie drużynowym. Dla porównania – drużyna Japonii, która w sobotnich zawodach zajęła dopiero 6. miejsce, dzień później miała aż 5 reprezentantów w TOP20. Najbardziej dramatycznym momentem weekendu był natomiast upadek Piotra Żyły, po którym zamarła publiczność w całej Polsce.

Najwyższe miejsca w karierze podczas weekendu w Wiśle osiągnęło sześciu skoczków. Znakomity wynik osiągnął Anze Lanisek, który po raz pierwszy indywidualnie stanął na podium. Słoweniec może być czarnym koniem tegorocznych rozgrywek. Należy jednak wziąć pod uwagę warunki wietrzne w Wiśle. Czołowa dziesiątka Pucharu Świata to realny cel dla Laniska na ten sezon. W TOP10 po raz pierwszy znalazł się Robin Pedersen z Norwegii. Rekord życiowy poprawił o 7 lokat. Wysokie miejsce na zakończenie zawodów zawdzięcza głównie pierwszej próbie, po której zajmował 3. lokatę.

Najlepsze wyniki osiągnęli także Jan Hoerl (12. miejsce), Naoki Nakamura (13. miejsce) i Thomas Aasen Markeng (22. miejsce). Kibice powinni zapamiętać te nazwiska. Są to skoczkowie, którzy od niedawna zaczęli pojawiać się na arenie międzynarodowej i w różnym tempie pną się w górę tabeli. Za największy talent uchodzi Markeng, ale w tym sezonie prawdopodobnie będzie plasował się w drugiej i trzeciej dziesiątce. Obiecujący wynik osiągnął jedyny debiutant w Pucharze Świata – Czech Filip Sakala. 23-letni skoczek w szóstej próbie zdołał przebrnąć kwalifikacje i w konkursie zajął 36. miejsce. Z pewnością w tym sezonie Sakala może być jednym z najlepszych Czechów, bo forma Romana Koudelki, Vojtecha Stursy czy Viktora Polaska nie zachwyca.

Polacy w Wiśle spisali się średnio. Do konkursu awansowało ośmiu Biało-Czerwonych. Poza członkami kadry A w zawodach wzięli udział Aleksander Zniszczoł oraz Paweł Wąsek. Najlepiej poradził sobie Stoch, który uplasował się na 3. pozycji. W TOP10 zmagania zakończył Dawid Kubacki (7. miejsce). W drugiej serii zobaczyliśmy jeszcze tylko jednego Polaka. Maciej Kot zajął 25. miejsce. Aż czterech Polaków zajęło miejsca w czwartej dziesiątce. Jakub Wolny był 33., Piotr Żyła 35., Stefan Hula 38., a Paweł Wąsek 39. Kibice pod skocznią im. Adama Małysza zamarli w niepewności po skoku Żyły. Wiślanin upadł kilka sekund po lądowaniu i nie podnosił się z zeskoku, a gdy wstał jego twarz zalała się krwią. Na szczęście, badania wykazały, że brązowy medalista mistrzostw świata z 2017 roku nie doznał kontuzji. Aleksander Zniszczoł uplasował się na 44. miejscu. Zaledwie 0,5 pkt zabrakło Klemensowi Murańce, a wystartowałby w pierwszej serii. Zakopiańczyk będzie miał możliwość poprawy w Ruce, gdyż Michal Dolezal powołał go na kolejne zawody PŚ.

Dwa konkursy indywidualne w Ruce zaplanowano na 30 listopada i 1 grudnia. Do Finlandii, poza wymienionym wcześniej Murańką, udadzą się Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła, Maciej Kot, Stefan Hula i Jakub Wolny.

Weekend na skoczni to cykl podsumowań wydarzeń ze świata skoków narciarskich. Ukazuje się co tydzień na portalu Skijumper. Wszystkie informacje przekazywane w tekstach są indywidualnymi przemyśleniami autora.
na zdjęciu: Robin Pedersen || Anna Nagel, www.skijumper.pl