Wojciech Topór: “FIS Cup nie jest już łatwym cyklem dla dzieciaków”

Wojciech Topór

W zawodach LPK w Wiśle wystąpili nie tylko podopieczni Macieja Maciusiaka, ale również juniorzy. Jak ich występ ocenia szkoleniowiec – Wojciech Topór?

Co może Pan powiedzieć o występach podopiecznych na LPK w Wiśle?

Zawody oceniam bardzo pozytywnie. Trójka juniorów, którzy znajdują się w kadrach zapunktowała. Adam Niżnik zajął dwukrotnie wysokie 14. miejsce. Punkt zdobył Mateusza Gruszka, dwa punkty Janek Habdas. Brawo!

Juniorom pozostała rywalizacja w FIS Cupie, czy może dostaną jeszcze szansę w zawodach Letniego Pucharu Kontynentalnego?

Myślę, że na pewno będziemy się skupiali na FIS Cupie. Część zawodników dostanie szansę występu w zawodach Letniego Pucharu Kontynentalnego w Rasnovie.

Zawodnicy z kadry młodzieżowej notują dużo lepsze starty w porównaniu z zimą. Coś się zmieniło w ich treningu?

Trening jest ciągle ten sam. System był opracowywany przez kilka lat i się go trzymamy. Widać też, że punkty zdobyte w FIS Cupie, który nie jest już łatwym cyklem dla dzieciaków, przekładają się na lokaty w Pucharze Kontynentalnym. Adam Niżnik zajmował wysokie miejsca w Ljubnie, Szczyrku i przełożyło się to również na punkty zdobyte podczas LPK w Wiśle.

Kadra A boryka się z jednym wspólnym problemem – niskimi prędkościami na progu. Pana podopieczni też cierpią na coś podobnego?

Na samym początku sezonu mieliśmy trochę problemów z najazdem. Mimo to, że w sztabie jest trzech trenerów, to brakuje człowieka, który doglądałby sylwetki na rozbiegu i pilnował zawodników. Poświęciliśmy cały tydzień, by dokonać odpowiednich popraw. Mój asystent – Grzegorz Miętus – filmował sylwetki zawodników z tyłu i korygowaliśmy ich, by wszystko było symetryczne. Wtedy też poprawiła się prędkość.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia!

fot. Wojciech Topór || Emil Bogumił, www.skijumper.pl