Wojciech Topór: “Moi podopieczni to młodzi zawodnicy. Popełniają dużo błędów”

Wojciech Topór

Za nami pierwsze konkursy sezonu letniego. W Szczyrku, z gniazda trenerskiego, Biało-Czerwonych startował trener kadry młodzieżowej – Wojciech Topór. Co sądzi o formie podopiecznych i obecnym stanie kadry?

Wojciech Topór od sezonu 2009/2010 współpracuje z polskimi grupami młodzieżowymi. Był asystentem m.in. Roberta Matei, Adama Celeja i Macieja Maciusiaka. Od 2018 roku samodzielnie prowadzi kadrę młodzieżową Polskiego Związku Narciarskiego.

W porównaniu z poprzednim sezonem, w szkoleniu młodzieży pojawiło się trochę zmian. Zostało wprowadzone szkolenie w oparciu o Okręgowe Związki Narciarskie przy Szkołach Mistrzostwa Sportowego. Jak ocenia Pan ten pomysł?

Wojciech Topór: Uważam, że to bardzo dobre rozwiązanie. Od paru lat współpracujemy z Tatrzańskim Związkiem narciarskim, od roku ze Śląsko-Beskidzkim. Chcieliśmy to wszystko połączyć, tak by nie było to “dogadane, między nami”, a żeby funkcjonowało oficjalnie. Na pierwszym zgrupowaniu, w Cetniewie, byliśmy wszyscy, jedną dużą grupą i wyglądało to super.

Na zawody w pierwszej kolejności zostają zgłoszeni Pana bezpośredni podopieczni?

Nie, na zawody zawsze jadą najlepsi. Nie ma sensu wybierać kadrowiczów, jeśli skaczą słabo i męczą się na konkursach. Na pewno zawsze będą jeździć najlepsi. Niekoniecznie w liczbie 10, bo to są koszty. Z doświadczenia wiemy, że jeżeli mamy zamiar jechać gdzieś dalej, to bierzemy 5 zawodników, w Europie 7, chyba, że jest więcej skoczków na wysokim poziomie, to staramy się także dla nich znaleźć fundusze.

W zeszłym sezonie zawodnicy skakali bardzo nierówno, zdarzało się, że mieli problem, by zakwalifikować się do czołowej “30”. Z czego wynikają takie wahania formy?

Moi podopieczni to są młodzi zawodnicy, którzy popełniają dużo błędów. Potrzeba im czasu i cierpliwości, parę lat pracy. Jeśli chodzi o problemy z wejściem do “30” – zawody FIS Cup to już nie jest ten poziom, który był 5 lat temu. Teraz startują tam zawodnicy z reprezentacji Niemiec czy Austrii, seniorzy, z doświadczeniem. Nasi skoczkowie, jako kadra juniorów, to młodzi zawodnicy, którzy dopiero zaczynają taką przygodę. To nie było takie proste zadanie dla nich, by zdobywać tam punkty. Na koniec – w Villach – Mateusz, Adam i Kacper meldowali się już w pierwszej dziesiątce.

Jak często kadra młodzieżowa będzie trenowała z pozostałymi kadrami?

Mieliśmy takie zgrupowanie na początku przygotowań. Z racji różnicy poziomów i celów, w trakcie sezonu, będziemy się rozjeżdżać. Planujemy jeszcze wspólny obóz, na koniec sezonu letniego, w Predazzo.

Jak wygląda współpraca z Krzysztofem Biegunem i Andrzejem Gąsienicą?

Przez te wszystkie lata trochę “docieraliśmy się”. W tym roku wszystko wygląda naprawdę bardzo dobrze i obiecująco. Spotkaliśmy się i wyjaśniliśmy, że mamy jeden wspólny cel. Rywalizacja jest jedynie sportowa – na skoczni. Poza tym, tworzymy jedną wielką grupę. Na papierze to może wygląda inaczej, jest kilka ekip. Tak naprawdę mamy jeden plan treningowy i wszyscy się do niego stosujemy i naprawdę dobrze to wygląda.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia!

Za nami pierwsze występy Biało-Czerwonych na zawodach FIS Cup. Po konkursach w Szczyrku, Wojciech Topór może mieć powody do zadowolenia. 3 zawodników zdobyło debiutanckie punkty cyklu. Najlepszy z jego podopiecznych – Adam Niżnik – zajmuje 7. lokatę w klasyfikacji generalnej cyklu.

fot. Wojciech Topór z Kacprem Juroszkiem oraz asystentami – Piotrem Fijasem i Grzegorzem Miętusem || Facebook, PZN