Studium Prz(W)ypadku #1: Wielka Krokiew nie zawsze szczęśliwa [WIDEO]

Wielka Krokiew - upadek David Siegel

Wielka Krokiew już w najbliższy weekend będzie gościć najlepszych skoczków narciarskich. Skocznia im. Stanisława Marusarza była świadkiem wielu wspaniałych zwycięstw i zaciętych rywalizacji. Niestety nie każdy skok oddany w Zakopanem kończył się szczęśliwie.

W tym sezonie Zakopane było już gospodarzem międzynarodowych zawodów w skokach narciarskich. W dniach 9-10 stycznia 2021 roku do rywalizacji na Wielkiej Krokwi przystąpili zawodnicy w ramach FIS Cup. Dla rosyjskiego skoczka Artema Miasnikov sobotnie zmagania mogły zakończyć się kontuzją. Młody zawodnik stracił panowanie nad nartami zaraz po wyjściu z progu. Zdołał wylądować na 87. metrze, ale nie ustał skoku. Rosjaninowi na szczęście nic się nie stało i samodzielnie opuścił zeskok.

Mniej szczęścia miał Mateusz Gruszka, który podczas treningu na Wielkiej Krokwi w grudniu 2019 roku upadł. Niestety polski zawodnik złamał rękę. Kontuzja wykluczyła polskiego zawodnika na kilka tygodni z rywalizacji.

Zobacz też: Historia zmagań na Wielkiej Krokwi

Kibice zgromadzeni pod skocznią w Zakopanem byli świadkiem także upadku innego polskiego zawodnika. W 2011 roku indywidualny konkurs był rozgrywany w trudnych warunkach. Obficie padający śnieg zasypywał zeskok i zawodnicy mieli problemy przy lądowaniu. Skaczący jako ostatni w pierwszej serii, Adam Małysz, nie zdołał ustać swojej próby zakończonej na 120. metrze. Wielka Krokiew zamarła. Polski mistrz początkowo wstał, ale ostatecznie potrzebował pomocy służb medycznych, aby opuścić skocznię. Dla wielu osób to zdarzenie ma znaczenie symboliczne. Podczas tego konkursu Kamil Stoch odniósł swoje pierwsze w karierze zwycięstwo.

Kwalifikacji w 2017 roku z pewnością miło nie wspomina Robert Johansson. Norweski skoczek zachwiał się, lądując na 121. metrze i zaliczył upadek. Zawodnikowi na szczęście nic się nie stało. Błyskawicznie podniósł się i opuścił zeskok o własnych siłach.

Rok później Wielka Krokiew była świadkiem dwóch nieustanych prób skoczków. Podczas zmagań drużynowych Peter Prevc oddał skok na odległość 133,5 metra, ale upadł zaraz po wylądowaniu. Słoweńcowi nic się nie stało i nie potrzebował pomocy służb medycznych.

Ten sam los podzielił dzień później Killian Peier. Tak samo jak i Prevcowi, tak i Szwajcarowi nic się nie stało. Poniósł jedynie stratę punktową.

Mniej szczęścia miał David Siegel podczas konkursu drużynowego w 2019 roku. Niemiecki zawodnik oddał długi skok na 142,5 metra. Niestety, podczas lądowania przewrócił się na plecy. Do zawodnika błyskawicznie podbiegły służby medyczne. Drużyna niemiecka odniosła zwycięstwo w tych zawodach, wyprzedzając drugą Austrię o 0,1 punktu. Okoliczności, w jakich doszło do triumfu, przyćmiły jednak radość wygranych. W wyniku wypadku Siegel miał zerwane więzadła w kolanie. Ta kontuzja oznaczała dla Niemca długi proces rehabilitacji. Młody zawodnik na skocznię wrócił dopiero po 2 latach przerwy.

Do niecodziennej sytuacji doszło w 2004 roku. Wolfgang Loitzl odepchnął się od belki startowej, ale stracił równowagę i upadł na tory najazdowe. Austriak zsunął się i zdołał wyhamować przed progiem. Podobny wypadek wydarzył się japońskiemu zawodnikowi Daiki Ito w Sapporo i Kamilowi Stochowi, który jako 14-latek poślizgnął się na najeździe w Ramsau podczas zgrupowania. Polak miał jednak mniej szczęścia od pozostałej dwójki, ponieważ nie zdołał wyhamować i spadł z progu.

Najgroźniejszy wypadek na Wielkiej Krokwi miał miejsce w 2007 roku. Zawodnikom podczas konkursu indywidualnego towarzyszyły trudne warunki wietrzne. Wielu skoczków miało problemy w locie, ale ofiarą tego konkursu był 22-letni wówczas Jan Mazoch. Czeski skoczek stracił panowanie nad nartami po wyjściu z progu i uderzył z całą siłą w bulę. Kibice zamarli, obserwując jak nieprzytomny skoczek bezwiednie obraca się i zsuwa na zeskok. Stan Mazocha był bardzo ciężki. W wyniku upadku doznał obrzęku mózgu i lekarze utrzymywali go w stanie śpiączki farmakologicznej. Na szczęście, po kilku dniach stan skoczka uległ poprawie. 10 dni później Czech został wypisany ze szpitala. Mazoch wrócił do skakania po wielu miesiącach rehabilitacji, ale strach, jaki towarzyszył mu podczas prób, nie pozwolił na dobre starty. Były skoczek przyznaje, że gdy warunki na skoczni się pogarszały, potrafił jedynie myśleć o tym, jak mocno wieje wiatr. Czech we wrześniu 2008 roku ogłosił zakończenie kariery.

Skoki narciarskie to wspaniałe widowisko, dostarczające wielu emocji. Już w ten weekend areną tego widowiska będzie Wielka Krokiew. Oczekując dalekich lotów, liczymy że do listy upadków na skoczni im. Stanisława Marusarza nie dopiszemy już żadnego nowego.