Co dalej ze skokami narciarskimi? Aleksander Stöckl: “Będzie tylko gorzej”

MŚJ 2021 - skocznia Szczyrk

Skoki narciarskie są sportem utożsamianym z zimą. Ujemne temperatury, biały krajobraz i śnieg padający na skoczków i kibiców. Tak do niedawna wyglądały najczęściej zawody rozgrywane w ramach tej dyscypliny. W ostatnich sezonach coraz częściej oglądamy zawody, gdzie zamiast bieli dominuje zieleń, a temperatury są coraz wyższe. Zmiany klimatu obserwowane na całym świecie są zagrożeniem także dla skoków narciarskich.

W Wiśle zawodnicy przewracali się na sztucznym śniegu, w Oberstdorfie organizatorzy zeskrobywali śnieg z parkingów i przewozili na skocznie, w Insbrucku przygotowania zaczęły się przy temperaturze 17 stopni na plusie, a podczas konkursów biało było tylko na skoczni, wszędzie indziej dominowała zieleń. – Oczywiście, że się martwimy – przyznał główny trener norweskiej kadry Alexander Stöckl, który wraz z innymi działaczami i trenerami, obawia się o przyszłość skoków narciarskich wobec zmian klimatu.

Teoretycznie, skoki narciarskie mogą i odbywają się latem, przy wysokich temperaturach na igelicie. Letnie Grand Prix z sezonu na sezon przyciąga coraz więcej kibiców pod skocznie. Czy zimowy Puchar Świata także może się odbywać na sztucznej macie? Stöckl tego nie wyklucza. – Mówi się, że skoki narciarskie powinny odbywać się w zimowym krajobrazie. Ale myślę, że za 20 lub 30 lat możemy nie mieć innego wyjścia – powiedział Austriak w wywiadzie i dalej prognozuje – W pewnym momencie FIS będzie musiała rozważyć przejście na skoki wyłącznie z wykorzystaniem igelitu. To fundamentalna decyzja.

W rzeczywistości istnieją już białe, powlekane maty imitujące śnieg. Póki co, są testowane na mniejszych skoczniach. Nie wiadomo jednak, jak na taką zmianę zareagują kibice skoków narciarskich i czy będą chcieli oglądać „zawody na tworzywach sztucznych”. – Stracimy wiele z atmosfery towarzyszącej zawodom, ale musimy się z tym zmierzyć, bo nie będzie już lepiej, tylko gorzej – wyrokuje norweski trener. Słowa Stöckla potwierdzają też liczby – co dziesięć lat sezon “śnieżny” skraca się o ponad pięć dni. Liczba dni z opadami śniegu spada na półkuli północnej od połowy ubiegłego wieku.

W obecnym sezonie Pucharu Świata było to widoczne w Wiśle, Klingenthal oraz Engelbergu. W żadnym z tych miejsc nie było naturalnego śniegu na skoczni oraz wokół niej. Dopiero w fińskim kole podbiegunowym w Kuusamo i rosyjskim Niżnym Tagile pojawił się zimowy nastrój.

W Innsbrucku zawody zostały uratowane za pomocą 246 ciężarówek śniegu. Mniejsi organizatorzy nie mogą sobie pozwolić jednak na tak kosztowane rozwiązanie. Zawody Pucharu Kontynentalnego zostały odwołane w Engelbergu i Titisee-Neustad, przez co skoczków drugiej ligi czekała długa, prawie miesięczna przerwa od startu w zawodach. Kolejny konkurs ma się odbyć w ten weekend w Bischofshofen i jak zapewniają organizatorzy, odbędzie się na pewno.

Przyszłość zimowych zawodów w skokach narciarskich nie wygląda różowo. – Ludzie nadal wierzą, że w następnym roku będzie lepsza zima – powiedział Alexander Stöckl, gdy w grudniu w Engelbergu termometry pokazały 17 stopni powyżej zera. – Ale nie, nie będzie – skwitował wypowiedź szkoleniowiec Norwegów.