ZIO 2030 ostatnią szansą dla hiszpańskich skoczni

ZIO 2030 - Hiszpania

Czy zobaczymy jeszcze skoki narciarskie w Pirenejach? Hiszpańska kandydatura do organizacji ZIO 2030 to ostatnia szansa na wskrzeszenie skoczni w La Molina.

La Molina powstał jako ośrodek sportów zimowych w 1908 roku. Pierwsi narciarze pojawili się w tej okolicy, ze względu na odpowiednie nachylenie terenu do uprawiania zimowych dyscyplin. Kilkanaście lat później, oddawano tu pierwsze skoki narciarskie. Wraz z doprowadzeniem linii kolejowej w 1922 roku, La Molina zaczęła zyskiwać na popularności. 2 lata później, była już atrakcyjnym ośrodkiem w Hiszpanii. W 1924 roku, narciarze zaczęli wspinać się na Font Canaleta (1700 m). Jednocześnie, odbyły się tam zawody sportów zimowych i Mistrzostwa Katalonii.

Według niektórych źródeł, 11 marca 1934 r. nastąpiło uroczyste otwarcie skoczni zwanej “Font Canaleta”. W ceremonii uczestniczył wybitny skoczek norweski Sigmund Ruud, wówczas medalista Igrzysk Olimpijskich i Mistrzostw Świata. Oddał inauguracyjny skok na pierwszej skoczni w La Molina na odległość 38 metrów.

Początek hiszpańskiej wojny domowej w 1936 roku, po której nastąpiła II Wojna Światowa w 1939 roku, oznaczał, że obiekty i działania skoczni zostały częściowo wstrzymane. Dopiero w 1958 roku aktywność została wznowiona. W 1973 roku dokonano bardzo ważnej inwestycji i zbudowano nową 30-metrową skocznię, która została przedłużona do 35 m. Pozwalała szkolić młodych adeptów dyscypliny.

Nowy impuls przyszedł w 1978 roku, kiedy to nastąpiło otwarcie nowej 70-metrowej skoczni, określanej mekką skoków narciarskich w rejonie Półwyspu Iberyjskiego. Skocznia była bardzo długa (rozbieg) i dość płaska w przeciwieństwie do większości obiektów w Europie. Otwarcia obiektu, 25 marca 1979 roku, dokonał hiszpański skoczek narciarski Ángel Joaniquet Tamburini, który w swojej książce “En un salto” wyjaśnia, że skocznia była niekształtna i nieestetyczna.

Lata 70. i 80. ubiegłego wieku były jedynym i niepowtarzalnym w historii Izłotym wiekiem skoczni w La Molina. Utworzona baza pozwalała wychować nowych, młodych zawodników, którzy w przyszłości mieli osiągać dobre wyniki. Najważniejszym rezultatem tych działań, był udział trzech skoczków w Zimowych Igrzyskach w Sarajewie w 1984 i w 1988 roku w Calgary.

Gdy nadeszły lata 90., sytuacja na skoczniach w La Molina zaczęła się pogarszać. W 1992 r. odbyły się ostatnie zawody o Puchar Króla. Latem 1995 roku, 70-metrowa skocznia wciąż była modernizowana i wyposażona w igelit, aby umożliwić trening bez potrzeby śniegu. Historia skoków narciarskich w La Molina zakończyła się nagle w 1996 roku. W tym roku Hiszpańska Federacja Sportów Zimowych zdecydowała jednostronnie – bez konsultacji ze środowiskiem skoków narciarskich – aby zamknąć sekcje skoków, a środki przeznaczyć dla zespołu narciarstwa alpejskiego. W 1996 r. oddano ostatnie skoki, a skocznie zostały definitywnie porzucone. Odtąd nie wykonano żadnych działań zapobiegających ich ciągłej degradacji, chociaż wizualnie i na odległość wciąż przypominają dawne obiekty.

Po prawie 15 latach absolutnej ciszy o obiektach do skoków narciarskich, w 2010 roku zainteresowanie skakaniem powróciło. Wszystko działo się w styczniu 2010, kiedy to burmistrz Jordi Hereu ogłosił powstanie kandydatury na Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie i Pirenejach na rok 2022. Zaledwie miesiąc później, postulował on z lokalnym wsparciem politycznym i obywatelskim, że na miejsce do organizacji zawodów w skokach powinno wybrać La Molinę.

Chociaż projekty Barcelona 2022 i 2026 upadły – pierwszy ze względów finansowych, a drugi z powodów politycznych – Hiszpania koncentruje wysiłki na wysunięcie swej kandydatury do ZIO 2030. Wszystkie wnioski zakładają reaktywację dawnych i budowę kolejnych obiektów w La Molina.

Reprezentacja Hiszpanii w skokach narciarskich przestała istnieć w latach 90. ubiegłego wieku. Jej ostatnim trenerem był Vasja Bajc, obecny szkoleniowiec Węgier. Czy ZIO 2030 odnowi dyscyplinę na Półwyspie Iberyjskim?

źródło: www.lugaresdenieve.com