ZIO Pekin 2022: skoki narciarskie w służbie polityki. Chińczycy trenują w Finlandii

Chiny - ZIO PEKIN 2022

O sukces chińskich sportowców na ZIO Pekin 2022 zabiegają włodarze Państwa Środka, z przewodniczącym Chińskiej Republiki Ludowej na czele. Czy polityczne rozkazy sprawią, że chińscy skoczkowie narciarscy będą zdolni walczyć o olimpijskie medale? Pomagają im w tym najlepsi fińscy trenerzy.

Mika Kojonkoski jest uważany przez wielu za najlepszego trenera w historii dyscypliny. Od października dba o przygotowanie chińskich skoczków. – Wszystko potoczyło się błyskawicznie i niespodziewanie. Po krótkiej rozmowie z chińską federacją zostałem zaproszony do współpracy. Na spotkaniu w Chinach zaprezentowałem plan treningowy dla chińskich sportowców, w którym bazą treningową było Kuopio – powiedział we wrześniu Fin.

Pierwsze efekty współpracy

Bardzo trudno jest mówić o postępie wykonanym przez chińskich sportowców. Przed przybyciem do Kuopio, zaledwie 5 z 24 przyszłych skoczków i skoczkiń widziało śnieg. Żaden z nich nie jeździł na nartach. Pierwsze treningi można uznać za banalne – polegają na kontrolowanym zjeździe w dół, który powinien zakończyć się bez upadku. W zespole Kojonkoskiego znajduje się kolejny doświadczony szkoleniowiec –  Pekka Niemelä. Szacuje on, że 90% pierwszych prób kończyło się fiaskiem. Wszystkiemu towarzyszyły też obrzęki i siniaki.

Dlaczego chińscy działacze, a przede wszystkim zawodnicy, podjęli się tej mozolnej pracy? Wszystko wpisują w ideę chi ku, co przetłumaczyć można jako zdolność do tolerowania przeciwności i walki o postęp. Muszą również spełnić obietnicę daną narodowi przez Ministra Sportu Guo Zhongwena. Przysiągł on, że podczas ZIO Pekin 2022, Chiny wystawią swe drużyny w każdej konkurencji. 

Motywacja zawodników Państwa Środka

Janne Ylijärvi, jeden z członków zespołu Miki Kojonkoskiego, odwiedził latem Chiny, by przetestować tamtejszych zawodników. Jak przyznaje, sprawdził predyspozycje oraz zdolności ponad tysiąca młodych osób. Fin spytał wtedy, co motywuje ich do uprawiania tak egzotycznej dyscypliny. Odpowiedź może zszokować przeciętnego Europejczyka. – Państwo nas wybrało, więc musimy iść.

Ekipa skoczków i skoczkiń narciarskich Kojonkoskiego nie jest niczym nadzwyczajnym. Obecnie, Chińczycy starają nauczyć się sportów zimowych na całym świecie. Tego typu projekty cieszą się hojnym finansowaniem rządu. W 2015 r. Chiny ogłosiły program budowy 650 nowych lodowisk i 800 nowych ośrodków narciarskich w ciągu siedmiu lat. Chcą, by w biznesie związanym ze sportami zimowymi pracowało 300 milionów osób. Inwestycje, już w 2025 roku, mają przynosić miliardowe zyski.

Cel jest niezwykle ambitny – w 2016 r. tylko 11,3 miliona ludzi w Chinach co najmniej raz w roku odwiedzało trasy narciarskie. Daje nam to około 0,008% populacji. Eksperci zauważają, że dotychczas sporty zimowe były spychane w Chinach na margines. 

ZIO Pekin 2022 – sport czy polityka?

Fińscy działacze, którzy w związku z nowym zajęciem odwiedzili Chiny przyznają, że sporty zimowe zostały włączone do chińskiego porządku państwowego. Dzięki temu, mogą liczyć na wszelkie niezbędne dotacje. Przed rozpoczęciem wielopłaszczyznowej współpracy (kolejny chiński obóz znajduje się w fińskim Vuokatti), z wizytą do Helsinek przybył Xi Jinping – przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej.

Zimowe Igrzyska Olimpijskie idealnie wpisują się w krajobraz chińskiej polityki. Ma to być państwo wiodące nie tylko gospodarczo, ale również sportowo. Chiński Komitet Olimpijski jest w pełni podporządkowany państwowym działaniom – wypełnia polecenia partii rządzącej. Państwo Środka, spośród państw Półwyspu Skandynawskiego, mogło postawić jedynie na Finlandię. Norwegia i Szwecja krytycznie oceniają działania tamtejszych władz, co pokazały wspierając chińskich dysydentów. 

Chińczycy ratunkiem dla fińskich skoków?

Jak zauważają działacze, zawodnicy z Chin są dla Finlandii ratunkiem. Szkoląc od podstaw azjatyckich zawodników, tamtejsi trenerzy mogą doskonalić swoje umiejętności. Dzięki temu, uzyskują środki na utrzymanie ośrodków treningowych i skoczni. W Finlandii skoki narciarskie są coraz mniej popularną dyscypliną, przez co rząd i samorządy niechętnie przeznaczają na nią dotacje. Ponadto, Chińczycy stworzyli warunki pracy dla ponad 20 trenerów z Kraju Tysiąca Jezior.

Czy chińskie marzenie może się spełnić?

Jednym z zawodników trenujących w Finlandii jest 18-letni Lu Yixin z prowincji Xinjiang. Do niedawna jego pasją było jeżdżenie na deskorolce. Jak przyznaje, miał również możliwość dołączenia do drużyny hokejowej. Skokami zainspirował się, gdy poznał historię Eddiego Edwardsa. –  Eddie był pełen pasji i nigdy się nie poddawał. Sprawił, że ​​chcę zostać narciarzem – powiedział Lu.

Obecnie, chińscy skoczkowie oddają próby na najmniejszych skoczniach, m.in. K-8. Zgodnie z planem, w 2022 roku będą gotowi znaleźć się na rozbiegu obiektu K-120. Mika Kojonkoski wierzy, że jego program treningowy pozwoli zawodnikom z Azji rozwinąć skrzydła. Denerwuje się, gdy ktoś krytykuje jego obecne zajęcie.

O działaniach byłego trenera kadry Norwegii wypowiada się inny legendarny fiński szkoleniowiec – Hannu Lepistö. – Skoki narciarskie są rodzajem wczesnej specjalizacji i zazwyczaj rozpoczyna się uprawianie tego sportu przed 10. rokiem życia. […] Ta chińska logika nigdy nie zadziałała – podsumował plany Kojonkoskiego i chińskich władz.

O tym, czy marzenie Chin , a w sumie tamtejszych polityków, spełni się przekonamy się za 3 lata. Jedno jest pewne – Mikę Kojonkoskiego i jego zespół czeka niełatwe zadanie!

źródło: www.is.fi
fot. Manuguf || CC-BY-SA-3.0