Zwycięstwo Lindvika to nagroda dla całej norweskiej drużyny

Marius Lindvik

Marius Lindvik jest trzecim najmłodszym zwycięzcą konkursu Turnieju Czterech Skoczni. 21-letni skoczek sprawił swojemu zespołowi wielką niespodziankę, wygrywając noworoczne zawody w Garmisch-Partenkirchen. Zwycięstwo Lindvika to motywacja zarówno dla pozostałych reprezentantów Norwegii, jak i całego sztabu z Bjoernem Einarem Romoerenem na czele.

Noworoczne zwycięstwo Mariusa Lindvika w Ga-Pa było dużą sensacją, ale poziom skoków młodego Norwega był w ostatnich konkursach tak równy i wysoki, że pierwszy triumf w karierze był zdecydowanie tylko kwestią czasu. To wielka radość dla całej drużyny z wielu powodów.

Urazy i przeciwności losu

Norweski zespół od wielu miesięcy zmaga się z różnymi problemami, szczególnie problemami zdrowotnymi swoich skoczków. Kenneth Gangnes został zmuszony do zakończenia kariery z powodu nieustających urazów w grudniu 2018 roku. Z kontuzją przegrali Anders Fannemel oraz Thomas Aaasen Markeng – zarówno starszy, jak i młodszy zawodnik zerwał więzadła krzyżowe i uszkodził łąkotkę – Fannemel w lipcu 2019 roku w trakcie treningu w Wiśle, Markeng kilka tygodni temu podczas zawodów w Klingenthal. Obaj skoczkowie zostali wykluczeni z rywalizacji na przynajmniej rok.

Zobacz więcej: Anders Fannemel marzy o wielkim powrocie do skoków narciarskich

Problemy ze zdrowiem to również udręka Daniela Andre Tandego. 25-latek w maju 2018 roku zmagał się z groźnym syndromem Stevensa-Johnsna. Spędził prawie 2 tygodnie w szpitalu. Miał problemy z oddychaniem, ponieważ jego usta zamieniły się w ogromną ranę. Długo wracał do pełni sił, a kiedy zdołał już wrócić, nabawił się urazu kolana, który wykluczył go z ostatnich miesięcy rywalizacji w Pucharze Świata 2018/19. Mimo dwóch zwycięstw w obecnym sezonie teraz jego skoki nie wyglądają za dobrze. Daniel nadal ma problemy w pozycji najazdowej.

Clas Brede Braathen jest przekonany, że sukces norweskiego zespołu jest ogromną motywacją dla wszystkich, szczególnie dla jednego z kluczowych przedstawicieli sztabu – Bjoern Einar Romoeren zaczął wczoraj kolejną chemioterapię.

Były skoczek zmaga się z chorobą nowotworową, złośliwym guzem Ewinga (nowotwór kości), który został wykryty wiosną 2019 roku. – To był długi okres trudnych doświadczeń. Nie sądzę, aby Bjoern mógł uzyskać lepszą motywację niż wygrana Mariusa – mówi dyrektor sportowy ds. skoków narciarskich.

W jedności siła

– Przetrwaliśmy wiele wyzwań. Wszystkie urazy, walka o życie naszego kolegi. To wpływa na cały zespół, ale zawsze byliśmy silni, nawet w momencie największego uderzenia. Jesteśmy jednością jako zespół i wspólnie walczymy – komentuje trener drużyny, Alexander Stoeckl.

Austriackiego szkoleniowca bardzo cieszył widok jego podopiecznych, którzy wspólnie z Mariusem Lindvikiem świętowali jego zwycięstwo w zawodach Turnieju Czterech Skoczni. Jako pierwszy wybiegł do niego Johann Andre Forfang.

Zdaniem Robert Johanssona to właśnie ​​jedność jest największą siłą zespołu. Uważa, że ​​zwycięstwo Mariusa Lindvika zapewnia im bezpieczeństwo i jest potwierdzeniem, że ich praca jest wystarczająco dobra, aby rywalizować z najlepszymi. – To dodaje pewności siebie – komentuje zawodnik z Lillehammer.

Zobacz także: Johansson zamieszkał z dziewczyną

Daniel Andre Tande podziela zdanie swojego zespołu. – Skoki to sport indywidualny, ale wiem, że bez silnego zespołu wokół nie odniesiesz sukcesu jako indywidualny zawodnik.

Marius Lindvik w Innsbrucku będzie walczył o kolejne cenne punkty. W klasyfikacji generalnej 68. Turnieju Czterech Skoczni zajmuje obecnie 4. miejsce. – Teraz znów jesteśmy na szczycie. Wygrałem nie tylko ja, ale cała norweska drużyna – mówi Marius Lindvik.

źródło: aftenposten.no, informacja własna
na zdjęciu: Marius Lindvik || Anna Nagel, www.skijumper.pl